polka | e-blogi.pl
_blog polka
Znalezisko z Internetu 2018-08-16

Polecam Państwu lekturę poniższej pozycji bibliograficznej :


 



 


Wink


 


Wpisując tytuł w przeglądarkę Google powinna pojawić się całość książeczki.


 


Publikacja jest dostępna w Internecie m.in. pod adresem :


www.sbc.org.pl/dlibra/publication/337734/edition/318986/content


 


Życzę miłej lektury !


 


 


O małżeństwie chrześcijańskim - cz. 8 2018-08-16

Kontynuując zapoczątkowany poprzednio wątek, chciałabym zaprezentować Państwu refleksje biskupa Totha na temat małżeństwa bezdzietnego. Autor książki "O małżeństwie chrześcijańskim" pisze :


"Istotną cechą usposobienia chrześcijańskiego jest przekonanie, że cokolwiek czyni Bóg, albo dopuszcza, zawsze ma w tym pewien plan. Jeśli więc małżonkom wbrew ich gorącemu życzeniu, nie daje dzieci, również ma w tym pewne zamiary. Jakie zamiary ? Może to, żeby małżeństwo bezdzietne mogło się poświęcić sprawom religijnym, społecznym albo miłości bliźniego. Albo, żeby z braku własnych dzieci poświęcali się wychowaniu sierot, dzieci przybranych, których rodzice z powodu nędzy nie mogą wychować. (...)


Przed małżeństwem bezdzietnym jest jeszcze inna możliwość otwarta.


Jeśli nie mogą zaopiekować się na stałe jakąś sierotą, to mają sposobność dopomóc wydostać się z jej smutnego i przygnębiającego stanu. Wiemy dobrze, że w dzisiejszych czasach wykształcenie księży napotyka na coraz gorsze warunki materialne. Wielu młodzieńców, którzy czują powołanie do stanu kapłańskiego, walczy z wielkimi trudnościami materialnymi. Otóż i tu zdarza się sposobność dla bezdzietnych małżonków, żeby materialnie pomagali jakiemuś kandydatowi na kapłana albo misjonarza ! Wielkim zadowoleniem będzie dla nich świadomość, że chociaż Bóg nie dał im dzieci, oni jednak wychowali Mu kapłana. Wielką radością będzie dla nich, gdy otrzymają błogosławieństwo kapłańskie z rąk tego, któremu dopomogli dojść do ołtarza" (str. 136 - 137).


 


Na temat przyczyn dobrowolnej rezygnacji z posiadania co najmniej kilku dzieci, węgierski biskup odnotowuje :


"Nie te małżeństwa unikają potomstwa, które mają 150 pengo dochodu miesięcznie, mieszczą się z liczną rodziną w jednopokojowym mieszkaniu, ale ci mają jedno dziecko, którzy zajmują luksusowe mieszkania ozdobione dywanami perskimi i oryginalnymi antykami. (...)


Inne pojęcia mają małżonkowie religijni. Dla nich zawsze radością jest przyjście na świat dziecka, bo w każdych okolicznościach, w trudach, w utrapieniach, w bezsennych nocach, zawsze w duszy ich dźwięczą Boskie melodie słów Pana Jezusa : "Ktoby przyjął jedno dzieciątko w Imię Moje, Mnie przyjmuje" (Mt. 18, 5). Czy jest coś bardziej radosnego i bardziej wzniosłego dla małżonków, niż takie usposobienie, że z przyjściem każdego dziecka na świat przychodzi do nich sam Pan Jezus ?


Nie bój się większej ilości dzieci ! Nie obawiaj się, że mniej dostaną ! Serce rodziców jest jak gorący piec : im więcej do niego włożysz, tym bardziej staje się ciepłym. Serca małżonków bezdzietnych są zimne. Pierwsze dziecko rozpala ogień miłości w sercu rodziców i wznieca w nich zapał do pracy i pilności - każde następne dziecko wzmacnia i podtrzymuje ten ogień" (str. 138 - 139).


 


Toth rozumie też trudne położenie materialne niektórych rodziców :


"Jeżeli niektórzy małżonkowie z uzasadnionych przyczyn nie mogą mieć więcej dzieci, powinni żyć we wstrzemięźliwości płciowej - a nie grzeszyć rozmaitymi zabiegami przeciwko poczęciu. (...)


Dzisiejszy człowiek lubi wiele słyszeć, z wyjątkiem jednej rzeczy : nie chce słyszeć o panowaniu nad sobą. Dzisiejszy człowiek zawładnął nad żywiołowymi siłami świata materialnego - ale zapomniał zapanować nad sobą. Zapomniał, a nawet chętnie przeczy temu, że owoc kultury duchowej i materialnej i każda wielkość jest dziełem panowania nad sobą" (str. 140).


 


Przedwojenni kapłani słynęli z niezwykle malowniczych porównań. Oto jedno z nich :


"Widzieliście w majowym poranku młode kwitnące drzewo upojone własnym pięknem, kąpiące się w promieniach wschodzącego słońca, to jest obraz narzeczonej stojącej u stóp ślubnego ołtarza. Jest młoda i piękna, jak drzewo na wiosnę obsypane kwieciem.


Ale piękniejsze jest drzewo, gdy poopadały z niego płatki kwiatów i na ich miejsce pojawiły się małe zawiązki owocu, a drzewo niezmordowanie przeciwstawia się wiatrom, burzom, zimnu, gorącu, pije całą siłą życiodajne soki ziemi i słońca, żeby. gdy przyjdzie jesień, miało na gałęziach pełno smacznego owocu. Niech każda młoda kobieta-żona, która obawia się o swoje piękno i wdzięk, zastanowi się, że drzewo kwitnące jest piękne, ale niepotrzebne i nieużyteczne, jeśli nie wydaje owocu" (str.141 - 142).


 


W zakończeniu swego rozdziału na temat bezdzietnego małżeństwa, Toth zaznacza :


"Naród to nie ziemia, nie fabryka, nie sieć kolejowa - ale masa silnych i moralnych ludzi ! (...)


Czego żąda od nas Kościół Chrystusowy ? Niczego więcej, jak tylko tego, żeby każdy wyrażał się z szacunkiem o matce, która czeka z utęsknieniem na przyjście dalszych dzieci, która jest opromieniona blaskiem sławy Najświętszej Marii Panny.


Czego chce Kościół Chrystusowy ? Niczego więcej, tylko tego, żeby każdy śmiało zwrócił uwagę małżonkom, którzy hodują koty i psy zamiast dzieci.


Czego chce Kościół Chrystusowy ? Tego, żeby każdy mąż i każda żona przejęła się słowami Chrystusa : "Kto przyjmie jedno z tych małych w Moje Imię - Mnie przyjmuje".


Czego pragnie Kościół Chrystusowy ? Tylko tego, żeby na wszystkich matkach spełniła się obietnica św. Pawła, że ilekroć wydają dziecko na świat, tyle razy zasługują na Niebo" (str. 142 - 143).


------------


W zacytowanych fragmentach pochodzących z książki Totha, pojawia się pewien ważny temat. Jak my, jako społeczeństwo, dbamy o przyszłych kapłanów ? Czy wspieramy ich w podjętym postanowieniu ? Czy matka, która dowiaduje się od własnego syna, iż ten chce zostać księdzem albo od córki, która oświadcza, że zamierza być zakonnicą, odczuwa dumę ? Czy rozumie ogromnie wyróżnienie, które spotkało nie tylko ją osobiście, ale i cała rodzinę ? Trzeba przypomnieć, że każda rodzina, w której wychował się przyszły ksiądz albo przyszła zakonnica, jest wyróżniona w oczach Boga.


Ale też - jeśli młody człowiek rozpozna poważne nieprawidłowości mające miejsce w jakimś świętym zgromadzeniu i zechce zmienić własne plany życiowe (rezygnacja z seminarium), to czy uzyska zrozumienie u najbliższych ? Czy w takiej sytuacji nie stajemy się wszyscy odpowiedzialni za wyplenienie zła ze świętego przybytku ?


Pytań jest wiele .....


 


Smile


 


Za tydzień kolejny wpis.


Przepraszam za opóźnienia ;-) 2018-08-10

Przepraszam za opóźnienia.


Zrobiłam sobie nieplanowane wakacje.


Cool


Kolejny wpis opublikowany zostanie w ciągu najbliższego tygodnia.


 


Mam nadzieję, że Czytelnicy wybaczą mi krótką nieobecność na blogu.


 


Wink


 


 


O małżeństwie chrześcijańskim - cz. 7 2018-07-13

Przedstawiam Państwu kolejną porcję rozważań biskupa Totha na temat małżeństwa.


Węgierski biskup pisze :


"Małżeństwo ma jeszcze inną nazwę : "matrimonium". Już sama nazwa wskazuje na inne, nowe obowiązki : na dzieci, i w związku z nimi, potrzebny jest rodzinie nowy mebel : kołyska. Powiedzcie, czy widzieliście kiedykolwiek ptaka, który tylko dlatego wije gniazdko, aby było puste albo żeby tylko jedno pisklę w nim kwiliło ? Nie ma takiego ptaka ! Nie ma takiego zwierzęcia. Tylko człowiek kaleczy prawa natury i zakłada ognisko domowe, unikając dzieci. (...) Są narzeczeni, którzy przed ślubem umawiają się : "Naturalnie, że dzieci nie będziemy mieli ! ... Albo najwyżej jedno.." Czy za surowe jest zdanie św. Augustyna, który takie współżycie nazywa jawną rozpustą, okrytą formą małżeństwa ? (str. 126).


 


Ponadto autora zauważa :


"Chrześcijaństwo z niezrównaną powagą poucza rodziców o ich życiodajnych czynnościach, bo wie, że człowiek otrzymał od Boga władzę dawania życia i przez to współpracuje z Nim w dziele stwarzania. Życie małżeńskie i prawa małżonków w chrześcijaństwie nie tylko, że nie są uważane za zło, przeciwnie, widzimy w nich boskie cechy, zaszczytne funkcje współpracowników Boga.


Dać życie ! Człowiek w żaden sposób tego nie dokona, jedynie tylko według praw Bożych. Prawda, że i w tym wypadku daje tylko ciało, podłoże dla duszy, którą Bóg stwarza osobno i w chwili zapłodnienia umieszcza w komórce zapłodnionej. Daj Boże, żeby małżonkowie zawsze pamiętali, że wśród nich ciągle jest obecny Bóg Stworzyciel, żeby czuli Jego święte natchnienie; żeby słyszeli szum skrzydeł anioła, którego Bóg w chwili zapłodnienia umieścił w maleńkim ciele ludzkim !" (str. 127).


 


Proszę zwrócić uwagę, że biolodzy, a szczególnie genetycy próbują przekonać ludzi, że charakter małego dziecka uwarunkowany jest w 100 % genetycznie, gdy tymczasem nawet jednojajowi bliźniacy różnią się od siebie pod tym względem. Na marginesie dodajmy, że charakter to oczywiście nie cała dusza, ale jakiś marny jej odblask.


Teologia natomiast poddaje nam myśl, że sposób zachowania się danego człowieka pozostaje w związku z planem Bożym. Biblia jednocześnie zaznacza, że istnieje coś takiego, jak "dźwiganie grzechów przodków", czyli coś na kształt dziedziczenia nieodkupionej winy. Można przypuszczać, że to specyficzne "brzemię" oddziałuje w znacznym stopniu na sposób postępowania danej osoby w życiu. Zastanawiające, że część osób - pomimo ewidentnych nagannych postępków (zarówno swoich jak i własnych rodziców) nie nosi brzemienia winy. Wyjaśnieniem tej sytuacji może być fakt innego typu zadania, które zostało przed nimi postawione. Być może, powinni oni na drodze rozumowej dojść do oceny własnego położenia względem Boga i podjąć się pokuty - z własnej inicjatywy.


 


Powróćmy jednak do dalszych refleksji Totha :


"Dzisiejszy świat szuka tylko wygody i rozkoszy, o obowiązkach nic nie chce słyszeć. Dla wielu małżonków dziecko nie jest "błogosławieństwem Bożym", ale "karą Bożą", przykrym ciężarem, którego trzeba unikać, żeby nie przeszkadzało w używaniu dwojgu dorosłym ludziom !


Kościół katolicki jasno, stanowczo wypowiada się, że ciężko grzeszy przeciwko Bogu, kto w jakikolwiek sztuczny sposób uniemożliwia urodzenie dziecka. Jest to zbezczeszczenie i upodlenie małżeństwa, jest to ciężka obraza praw natury i pozytywnych praw Boga. Podli ludzie nazywają to "roztropnością" i "mądrością życiową", ale Kościół stanowczo potępia takie praktyki" (str. 127 - 128).


 


Autor wypowiada także pewną mądrość życiową :


"Tam, gdzie jest więcej dzieci, tam każde z nich już od małego przyzwyczaja się do wyrzeczenia i ustępliwości" (str. 129).


 


Ponadto stwierdza, że :


"Rodzeństwo jest nie tylko najlepszym towarzyszem zabaw, ale i najlepszym wychowawcą. Dzieci, obcując z sobą, muszą zawsze ustępować jedno drugiemu, w ten sposób uczą się panować nad sobą i poskramiać własne zachcianki. W ten sposób każde z nich dochodzi do przekonania, że nie tylko ono ma prawo i głos, ale i reszta rodzeństwa. (...)


Nie tylko rodzice wychowują dzieci, ale i dzieci wychowują swoich rodziców. Wyrabiają w nich cnoty, jakie powinni posiadać dobrzy wychowawcy. Uczą ich ofiarnej miłości" (str. 130).


"Prawdą jest, że dziecko zapewnia spokój i daje szczęście życia małżeńskiego ! Prawda, że kosztuje dużo trudów, wydatków, trosk i ofiar, ale i to prawda, że w zamian daje rodzicom wiele wartości : jak radość, szczęście, pogodę ducha, zadowolenie, nadzieję na starość - nie mniej wsparcie w życiu małżeńskim" (str. 132).


 


Toth dodaje :


"Dzisiejszy świat wywrócił wszystko do góry nogami. Wyprodukował takie matki, które nie tylko, że nie chronią swoich dzieci od śmierci, ale same szukają dla nich oprawców i dobrze im za to płacą, żeby tylko zabili ! Nie ma tak ostrych słów w żadnym języku, by należycie napiętnować tego rodzaju podłość. (...)


Kto grzęźnie w tym grzechu i nie poprawia się, tego czeka podwójna kara już tu na ziemi - obie okrutne. Albo obudzi się w takiej duszy świadomość i wtenczas nie znajdzie nigdzie spokoju przed cieniami zamordowanych własnych dzieci, albo staje się zatwardziałą grzesznicą i wraz z dziećmi zabije i swoje sumienie, ale wtenczas takie nieopisane duchowe zdziczenie zawładnie nią, że traci wszelkie cechy ludzkie" (str. 134).


 


Wszystkie fragmenty pochodzą z książki T. Totha pt. "O małżeństwie chrześcijańskim", wydanej w Krakowie w 1936 roku.


 


-----


Kolejny wpis za tydzień.


Komentarz 2018-07-06

W trakcie dzisiejszego wpisu chciałabym odnieść się do dewastacji budynków kurialnych w Warszawie, jaka miała miejsce w ciągu ostatnich dni. Uszkodzenie budynku Domu Parafialnego parafii Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie, dokonane zostało zapewne przez młodych lub młodocianych sprawców. Ale ci właśnie sprawcy sami padli ofiarą jeszcze większych zniszczeń - poczyniono u nich prawdziwe spustoszenie w ich rozumieniu  świata, miejsca, gdzie się znajdują, kraju, gdzie się wychowali. Popełnionym czynem potwierdzili swoją wielką naiwność w dawaniu wiary pustym hasłom głoszonym przez lewackie środowiska. Przypominam, że są to środowiska, które w dużej mierze wspierane są przez psychologów, psychiatrów, psychoterapeutów. Ofiary ich oddziaływań wyznają zasadę, iż istnieje jedynie materia, zaś "świat duchowy" sprowadza się jedynie do wyznawanych przez kogoś poglądów. W młode umysły sączone jest też przekonanie, że osoby starsze, tradycja, wiara religijna nie zasługują na żaden szacunek. Wpajane jest także poczucie własnej rzekomej "wszechwiedzy", która najczęściej przedkładana jest młodym w gotowej formie. Rugowane jest krytyczne myślenie wobec tak dostarczanej wiedzy, nadymane poczucie własnej ważności, z jednoczesnym obniżaniem wartości wszystkiego, co mogłoby w jakikolwiek sposób zagrażać wtłaczanej do młodych umysłów ideologii. Młodzi mają mieć również przekonanie, iż ich postępowanie pozbawione jest wszelkich błędów, w przeciwieństwie do wypełnionego nimi działania starszych, czy po prostu tych, których nie udaje się ogłupić ideologicznie. Młodzi ludzie mają być pewni, że ich zachowanie jest w pełni logiczne, oparte na rzekomym niepodważalnym systemie pseudo-wartości, wśród których poczesne miejsce zajmuje dążenie do przyjemności oraz szacunek wobec podobnych sobie, czyli jednakowo ogłupionych.


Do otumaniania młodych wykorzystywana jest w dużym stopniu biologia jako nauka niby-niepodważalna.


Można powiedzieć, że do dewastacji kultury polskiej wykorzystywane są młode, niedoświadczone jeszcze i niewprawne ręce. Promuje się tchórzostwo, samozadowolenie, właściwie zachwyt nad własnym rozumowaniem.


Niestety prawda jest zupełnie inna i niezmiernie przykra dla całego narodu. Uświadomić sobie niestety trzeba, że mamy obecnie najgłupszą młodzież, jaka kiedykolwiek istniała na tym globie.


I niedawny przypadek zniszczenia budynków kościelnych jest tego niezwykle dobitnym przykładem.


Niestety najprawdopodobniej sprawcy haniebnego czynu nie byli sami, tzn. mieli swoich - być może całkiem dorosłych pomocników. A już z pewnością mieli swoich "mentorów", którzy ukształtowali ich myślenie.


Przypominam, iż niejeden psycholog/psychiatra/psychoterapeuta utwierdza młodego człowieka w przekonaniu, iż za całe zło odpowiada Kościół katolicki, katolickie wychowanie, uczestnictwo w zajęciach katechetycznych, itd itp. Jednocześnie ten sam psycholog/ psychoterapeuta / psychiatra odgrywa rolę największego przyjaciela młodego człowieka, przedstawia siebie jako "bezinteresownego" pomocnika, próbującego "empatycznie" wniknąć w jakiekolwiek trudności młodzieńca. W rzeczywistości cynicznie wykorzystuje młodzieńczą naiwność, brak uformowania, brak wykształconego światopoglądu. Do skuteczności jego działań przyczyniają się nierzadko sami dorośli, którzy nieświadomi zagrożenia podsyłają własne dzieci do różnych ośrodków "pomocowych".


Wtłacza się jad niewiary w młodą duszę, usypia jej czujność.


Utwierdza się młodego w przekonaniu, iż wyznawane przez niego poglądy są powszechne, w pełni dojrzałe. Sprawia się tym samym, że fikcja rzeczywistości odczytywana jest przez młodzieńca jako prawdziwy obraz. Mechanizm ten jest doskonale widoczny w przypadku wyznawców lgbt, ale też zwolenników aborcji.


Proszę zwrócić uwagę, że ogłupieni młodzi ludzie, którzy już stali się ofiarą psychologicznych przekonywań nie są gwarantem pełnego sukcesu - dlatego też do rzekomej "terapii" zachęca się również ich rodziców.


Ze względu na to, że niektórzy hierarchowie kościelni mogliby popsuć szyki wielu psychologom czy też innym szerzycielom lewactwa w Polsce, ze względu na to, że Kościół przypomina o patriotyzmie, odprawia Msze poświęcone uczczeniu polskich bohaterów, piętnuje błędy ludzkie, przypomina o odniesieniu do Boga - jest bezczelnie obrażany. Obrażany przez zwykłych smarkaczy, którzy nie mają bladego pojęcia o świecie.


 


Psychologowie powoli wychodzą z cienia i otwarcie popierają marsze KOD'u, wszystkie demonstracje antyrządowe w jakiejkolwiek sprawie by się nie odbywały itp.


 


Zastanawiam się, ile czasu zajmie ludziom rozpoznanie wielu pomocników lewactwa w Polsce ?


O małżeństwie chrześcijańskim - część 6 2018-06-30

Zgodnie z zapowiedzią, chciałabym kontynuować wątek rozważań biskupa Totha na temat małżeństwa. Węgierski biskup, oddający w doskonałym stylu polski sposób myślenia, wspomina w swojej książce o małżeństwie szczęśliwym, małżeństwie ludzi spełnionych, o więzi przynoszącej ludziom radość i wzajemne wsparcie w trudnościach dnia codziennego.


Pisze w ten sposób :


"Jakie są meble, bez których nie istnieje szczęście rodzinne ? Rodzinny stół, krzyż i kołyska" (str. 116).


I nieco dalej :


"Kiedy mówię o 'wspólnym stole rodzinnym', mam na myśli koło zainteresowań wspólnego życia małżonków" (str. 116).


Zaznacza jednocześnie, że :


"Trzeźwego porządku i szczęścia rodziny nie można pogodzić z żadną formą fałszywych haseł "emancypacji kobiet", ani z emancypacją fizjologiczną, ani gospodarczą, ani społeczną. Emancypacja fizjologiczna głosi, że kobieta ma prawo wyrwać się spod zaszczytnego obowiązku żony-matki, - chrześcijaństwo potępia takie stanowisko. Emancypacja gospodarcza twierdzi, że żona ma prawo prowadzić odrębną gospodarkę bez wiedzy męża i wbrew jego woli, nie troszcząc się o rodzinę; naturalnie, że chrześcijaństwo potępia taki pogląd. Emancypacja społeczna polega na tym, że kobieta powinna się zająć sprawami społecznymi, co naturalnie pociąga za sobą zaniedbanie męża i dzieci. Tego rodzaju kobieta oddaje się najrozmaitszym pracom społecznym, gdy tymczasem nie wie, co się dzieje w domu. Naturalnie, chrześcijaństwo potępia takie stanowisko...... Kościół nie może się zgodzić na tego rodzaju sprawy; prawda, że głową rodziny jest mąż, ale żona jest sercem rodziny; serca nie można uniezależniać od głowy, wyemancypować go i oderwać, bo zginie cały organizm" (str. 117 - 118).


 


"Chrześcijaństwo, jako najwyższy ustrój porządku społecznego, potępia okrucieństwo i rewolucję nie tylko w życiu państwowym, ale i w rodzinie. Równie ważną podstawą życia rodzinnego jest nie tylko posłuszeństwo i powaga, ale i miłość. Posłuszeństwo chroni od rozruchów rewolucyjnych, miłość chroni od okrucieństwa" (str. 119).


 


"- Po co się żenisz ?


- Po co ? Żebym był szczęśliwy !


Czy nie tak odpowiedziałaby większość ludzi ? To płytkie i zewnętrzne pojmowanie małżeństwa jest przyczyną tragedii wielu małżonków ! Tylko ten pojmuje należycie małżeństwo, kto je łączy z pojęciem cierpienia. Małżeństwo składa się nie tylko z samych radości, przyjemności i pogody, ale jest w nim sporo twardych nitek cierpienia, panowania nad sobą, wyrozumiałości i przebaczenia. Uznaj, że tylko wtenczas będziesz szczęśliwy, kiedy uszczęśliwisz drugą osobę : jeśli wyrzekniesz się przyjemności, żeby sprawić przyjemność drugiej osobie. Wtenczas będziesz szczęśliwa, gdy się pogodzisz z prawdą, że gdzie dwoje ludzi żyje razem, tam muszą być nieporozumienia, a ty powinnaś je łagodzić.


Czy zapomniałaś, że małżeństwo zawiera się przy ołtarzu ? Ołtarz jest miejscem ofiar i napomina małżonków : bez wzajemnych ofiar nie ma szczęścia ! "Jedni drugich miłujcie" (Rzym. 12, 10), mówi Pismo Święte. Małżonkowie ! Bądźcie względem siebie uprzedzająco grzeczni, kochajcie się czule, starajcie się odgadywać swe pragnienia, bądźcie wyrozumiali i ofiarni. Jeśli oboje tak będziecie myśleć, wtenczas silnie będzie stał wasz rodzinny stół i urzeczywistnią się słowa poety :


Chwalisz mnie kochana, że jestem dobry ? Możliwe, że tak jest. Ale dziękuj za to nie mnie, - serce twoje jest źródłem tego, co jest dobrego we mnie. Kto powie, że zasługą ziemi jest, że rodzi owoce i kwiaty ? Czy zrodziłaby źdźbło trawy, gdyby nie rozgrzewały ją promienie słońca ? " (str. 120).


 


Biskup Toth zauważa :


"Nie wyobrażam sobie prawdziwie chrześcijańskiego domu, w którym nie znalazłby najzaszczytniejszego miejsca krzyż Chrystusowy.


Krzyż przypomina nam ofiary i cierpienia Chrystusa Pana, dlatego jest podporą i pocieszeniem dla ogniska domowego. Małżonkowie często przekonują się, że prawdę mówi przysłowie : "Na wielkich rzeczach zbudowane jest życie małżeńskie - ale błahostki go rozrywają". Rodzinę mogą spotkać choroby, rozmaite klęski, niedostatek, nieporozumienia - wszystkiemu temu tylko krzyż Chrystusowy może zaradzić !


Małżeństwa często doświadczają prawdziwości jeszcze innego przysłowia : "Człowiek żonaty jest członkiem zakonu krzyżowego". (str. 121).


 


"Doszliśmy do głębszego znaczenia krzyża jako mebla; jest on symbolem prawdziwej religijności, symbolem panowania nad sobą i samowychowania. Krzyż powinien być nie tylko na ścianie, ale i w duszy małżonków ! Jest on niezbędny dla zapewnienia szczęścia małżeńskiego !" (str. 121).


"Kto potrafi nakazać sobie przymusową wstrzemięźliwość (seksualną) ? Tylko ci małżonkowie, w których duszy żyje krzyż. I odwrotnie, którym brak głębszego religijnego nastawienia, uznają za nieznośne ciasne ramki uczciwego małżeństwa !" (str. 122).


"Wielu ludziom grozi niebezpieczeństwo z powodu niezrozumienia pewnej głębokiej prawdy : Nie pragnijcie więcej niż macie !" (str. 122).


 


Autor zaznacza, że nieodzownym dla rozwoju każdej kobiety jest naśladownictwo Najświętszej Maryi Panny :


"Żeby dzielnymi żonami i matkami były nasze kobiety, koniecznym jest pogłębienie kultu Najświętszej Maryi Panny.


Kult Marii jest najpiękniejszym i najszczytniejszym przejawem życia katolickiego, ale - niestety - wiele panien i kobiet Najświętszą Maryję Pannę wyobraża sobie jako miłą postać, ubraną w biało- niebieską szatę, śliczną blondynkę z oczami zwróconymi ku niebu.


Nie jest to pełny obraz Marii, do którego należy i Maria nie licząca się z trudami uciążliwej podróży, żeby pomóc Elżbiecie po narodzeniu świętego Jana Chrzciciela - i Maria, która cierpiała zimno i niewygody przy Dziecięciu w stajence i niebezpieczeństwa w czasie ucieczki do Egiptu - i Maria, która z bohaterską duszą stała pod krzyżem ociekającym Krwią Syna" (str. 122).


 


"Wielkim szczęściem jest, jeżeli żona może powiedzieć mężowi : "Ty jesteś moją siłą i dzięki tobie mamy kochane i dobre dzieci". Niewymownym szczęściem jest, jeżeli mąż może powiedzieć żonie : "Jesteś moją kochaną towarzyszką życia, ty mi dałaś szczęście rodzinne". Ale największą radością będzie, jeśli kiedyś powiedzą sobie : "Dzięki tobie mam żywot wieczny" (str. 123).


 


Na końcu rozdziału, Toth pisze :


"Dwie ludzkie drogi, które się schodzą w ręku Boga, dwa ludzkie losy, które z woli Bożej zlewają się w jedno, dwa ludzkie serca, którym Bóg wymierza tętno, dwa ludzkie życia złączone w Ojcowskiej prawicy Boga - oto tajemnica szczęśliwego małżeństwa ! " (str 124).


-------


 


Czy jakikolwiek komentarz do powyższych słów jest potrzebny ?


Smile


Może niech tym razem komentarz zastąpi obraz :



źródło: www.media200.8p.pl/sklep/index.php?p5653,rycerz-niepokalanej-nr-6-rok-vii-czerwiec-1928-czasopismo-religijne-wyd-oo-franciszkanie-niepokalanow


-------


 


Kolejny wpis za tydzień lub nieco wcześniej.


 


Kolejne odkrycie ;-) 2018-06-17

Na samym początku wpisu chciałabym zacytować Państwu fragment z tomiku VIII Biblioteczki Eucharystycznej. Cały tomik nosi tytuł : Światłość z Nieba, a został wydany przez Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy - Księży Jezuitów w Krakowie. W tej malutkiej broszurce zamieszczonych jest szereg świadectw działalności Krucjaty Eucharystycznej przeznaczonych dla dzieci i młodzieży (choć sądzę, że i dorośli znajdą tam wiele ciekawych artykułów ! ).


Jeden z artykułów nosi tytuł : "Nasze życie w Krucjacie" i stanowi zapis przebiegu zebrań Krucjaty Eucharystycznej w okresie Świąt Bożego Narodzenia oraz kilku następnych miesięcy. Autorem jest ks. Jan Rąb.


Oto dokładna treść powyższego artykułu :


 


A). Styczniowe zebranie miesięczne


 


I. 1.). Przemówienie czy pogadanka na temat :


Rycerz (ka) jest wiernym w posłuszeństwie na wzór Jezusa w Nazarecie.


2). Przemówienie zobrazować i objaśnić można prześlicznymi i ciekawymi legendami z dziecięcych lat P. Jezusa, np. "Chodźmy do dobrego Jezuska" tak mówiły matki do dzieci i dzieci między sobą. O posłuszeństwie Jezusa, M. Najśw. i św. Józefa, o lepieniu ptaszków itp.


3). Śpiewamy wiązanki miłych a znanych kolęd.


4). Ks. Opiekun zachęci młodzież do czytania dobrych książek i streszczania ich na piśmie. Za każde streszczenie 10 stron książki pismem, przyznaje się 1 znaczek. Streszczenie składać u kierownika.


II. Opłatek Krucjaty urządzić bardzo okazale z deklamacjami i różnymi występami.


III. Zakończenie kolęd. W ostatnią niedzielę Krucjata zbiera się w kościele i zamiast zwykłych psalmów na nieszporach śpiewamy przez 20-30 minut różne kolędy a potem błogosławieństwo Najśw. Sakramentem.


IV. W ramach Rycerskich Ćwiczeń można odbyć w jasny, słoneczny dzień a bezwietrzny - dwukilometrową wycieczkę, jako ćwiczenie marszu za znakami. Kilku idzie naprzód i rysuje znaki na śniegu. Reszta odszukuje je i postępuje ich śladem.


 


B). Lutowe zebranie miesięczne


 


I. 1). Przemówienie : Rycerz jest wiernym w mówieniu prawdy.


2). Dla większej zachęty do cnoty prawdomówności należy dzieciom przypomnieć zdarzenie św. Jana Kantego ze zbójcami i o Zawiszy Czarnym.


3). Nastrojowa deklamacja o M. Bożej Gromnicznej.


4). Ks. Opiekun znowu zachęci młodzież do streszczania książek na znaczki.


5). Poleci zebranie znaczków pocztowych na misje. Przeczyta czy opowie dzieciom o polskiej misji OO. Jezuitów w Rodezji, na podstawie Kalendarza Serca Jezusowego na rok 1948, str. 45.


II. Wieczorek Rycerski. W domu jednego z rycerzy zebraliśmy się wspólnie i zaprosiliśmy rodziców. Śpiewamy pieśni, sypią się monologi, padają od razu tworzone kuplety, sypią się miłe dowcipy i żarty. Mamy smaczny chleb z masłem i serem, różne ciastka, trochę cukierków i orzechów i dobrą herbatę. Nastrój miły, przyjacielski... Nasze mamusie i ojcowie aż promienieją z radości, że tak wesoło się bawimy, a przy tym po rycersku, szlachetnie, po Bożemu.


III. Rada Wydziału Krucjaty w sprawie obchodu 3-go maja. Urządzimy akademię lub przedstawienie.


IV. Jeśli pogoda pozwoli, odbędziemy choćby jedno ćwiczenie Krucjaty na śniegu np. budowa okopu ze śniegu i walka śnieżkami zza okopu.


 


C). Marcowe zebranie miesięczne


 


I. 1). "Szczęśliwy, kto sobie Patrona" - pieśń do św. Józefa.


2). W zagajeniu : zastanówcie się, czy naprawdę spełniliście postanowienie z poprzedniego zebrania ? ... Przeprośmy P. Jezusa i obiecajmy Mu lepiej służyć. W tym miesiącu mamy pamiętać i gorąco czcić św. Józefa i naśladować Jego pobożność, dobroć i posłuszeństwo.


3). Barwne i żywe opowiadanie o Krzyżowej Drodze P. Jezusa. Naświetlić poszczególne stacje, by ją dzieci odprawiały ze zrozumieniem i szczerym przejęciem się. (12 minut).


4). Śpiew :


I. Idziesz przez wieki, Krwią znaczysz drogę


twardą od cierpień i bólu.


Krzyż niesiesz ciężki, koisz duszy trwogę,


O Jezu Chryste, nasz Królu !


Refren:


Króluj nad nami, króluj nad wiekami,


My z Tobą pójdziem na boje !


Książę ciemności pierzchnie w piekła bramy,


Królestwo wzmocni się Twoje !


II. Pod Twym sztandarem, my Twoim rycerze


trudy zniesiemy i znoje !


Aż wywalczymy wierni Twej wierze


Powszechne Królestwo Twoje !


Refren :


Króluj nad nami .... (jak wyżej)


III. Od fal Bałtyku, aż po Karpat szczyty


Wszystko, co żyje dokoła :


Młódź, dziatwa, starcy w niebios Twych błękity


Z serc wolnych, Jezu, dziś woła :


refren :


Wiary nie damy, Tobie przysięgamy,


Jezu, Tyś Królem tej ziemi !


Weź serca nasze, które Ci składamy,


Ty rządź, Ty sam kieruj nimi !


(Melodia tej pieśni na cześć Chrystusa, cierpiącego Króla znajduje się w Śpiewniku kościelnym ks. W. Lewkowicza, Przemyśl "Caritas", sklep, ul. Grodzka 1).


5). Ogólna gawęda - pogadanka (10 minut) : Czym mogę sprawić pociechę cierpiącemu Jezusowi ? - Niech dzieci wypowiedzą się same i przy pomocy księdza zrobią sobie odpowiednie postanowienia na ten miesiąc.


6). Recytacja lub zbiorowe odczytanie wyjątku z Pisma św. o Męce Pańskiej.


7). Krótko opowiedzieć jak Święci mieli gorące nabożeństwo do Męki Pańskiej. Św. Franciszek z Asyżu (stygmaty). Św. Teresa wielka i św. Teresa od Dzieciątka Jezus.


8). Sprawy Krucjaty :


a). W piątki o godz. 15 Droga Krzyżowa. Zastępowi na zmianę przeprowadzają modlitwy. Niech wszyscy starają się być obecni. Po Drodze Krzyżowej próba śpiewu do procesji na Niedzielę Palmową, na W. czwartek i Piątek oraz "Te Deum i Salve festa dies" na rezurekcję.


b). Od W. Czwartku adoracja przed N. sakramentem. Każdy po pół godziny. Spis już będzie wywieszony na Niedzielę Palmową. Przy Bożym Grobie mogą rycerze stać z tarczami i włóczniami po pół godziny.


c). W Wielki Czwartek o 18 wieczorem "Godzina Święta" - wszyscy mają przyjść z książeczkami adoracyjnymi.


d). Omówić dzień i program "Święconego". Następnie program uroczystości 3-go maja.


e). Zachęcić do nabywania stopni szkoleniowych i sprawności.


 


Zbiórki zastępów


(Ogólny przebieg zbiórki podaliśmy w VI tomiku Biblioteczki Eucharystycznej, str. 49 - 50).


Styczeń : I. Zbiórka.


A). Rozpoczęcie, Kolęda, Modlitwa.


B). Wychowanie duchowne. Zastępowy każe się zastanowić, czyśmy dochowali postanowienia z grudnia ? Nasza praca w styczniu : "Bądź wiernym w posłuszeństwie". Posłuszeństwo rodzicom i posłuszeństwo w szkole.


C). Wspólna recytacja Haseł Krucjaty. Następnie pogadanka (gawęda) na temat 1 i 2-go Hasła. Nawiązać do chwili przyjścia Bożej Dzieciny na świat i jak w stajence adorowali pastuszkowie, aniołowie i Trzej Królowie. A my rycerze(rycerki) jak powinniśmy głęboką cześć oddawać.


D). Zaśpiewać kolędę.


E). Odbyć 20-30 minutową zabawę w świetlicy lub na polu : kto ulepi największą kulę ze śniegu za 5 minut.


F). Sprawy organizacyjne. Zakończenie modlitwą.


 


II. Zbiórka. Pogadanka o posłuszeństwie na temat ukrytego życia Jezusa w Nazarecie. Następnie rozwinięcie 3-go i 4-go Hasła Krucjaty.


2). Śpiew : "Płonie ognisko i szumią knieje" oraz "Pobłogosław Jezu drogi !".


3). Ćwiczenie : Wyuczyć terenowych znaków, jak się je rysuje i co one oznaczają ?


4). Zabawa "Kubuś". Opis w "Zabawy i gry ruchowe" - Skierczyński- Krawczykowski, str. 60.


 


Luty. I. Zbiórka.


A). Gawęda o prawdomówności. Wzniosłość i piękność tej cnoty. Dlaczego chłopcy i dziewczynki tak często nie mówią prawdy ? Obrażają Boga i szkodzą sobie i innym. Przykład : św. Jan Kanty.


B). Pogadanka krótka i na temat 5 i 6-go Hasła.


C). Śpiew : "Pod Twą obronę, Ojcze na niebie", Siedlecki, str. 318.


D). Zabawy : "Mruczek" - Skierczyński - Krawczykowski, str. 61, "Pociąg" (tamże, str. 70).


 


II. Zbiórka


A). Przypomnienie naszej pracy nad zdobyciem prawdomówności.


B). Kto kieruje Krucjatą ?


C). Członkowskie stopnie w Krucjacie Eucharystycznej. Pierwszy stopień - to aspirantura. trwa około 6 miesięcy. W tym czasie winien aspirant wyuczyć się : jakie są codzienne obowiązki członka Krucjaty ? Cztery zasady. Dziesięć haseł. Hymn Krucjaty. Ogólne wiadomości o Krucjacie (jej cel, historia, ustrój, kierownictwo, św. Patron, odpusty, oznaki, stopnie członkowskie i szkoleniowe i sprawności, sposób wypełniania Skarbca).


D). Drugi stopień to kandydatura. Trwa zwykle rok. Kandydat winien do egzaminu na rycerza opanować następujące zagadnienia : 1). Naczelne Hasło (zawołanie) i cel Krucjaty. 2). Dzieje, ustrój i kierownictwo Krucjaty. 3). Hasła, 4 zasady, hymny Krucjaty. 4). Obowiązki członka Krucjaty, stopnie szkoleniowe i sprawnościowe. 5). Katechizmowe prawdy o Najśw. Sakramencie, o Komunii św., o Mszy św. i jej częściach. 6). Patronowie i odpusty i święta Krucjaty. Zwyczaje ogólne Krucjaty, strój i oznaki.


 


Marzec. I. Zbiórka.


A). Pieśń : "Wisi na Krzyżu"


B). Czy moim postępowaniem sprawiam pociechę cierpiącemu Jezusowi ? Co trzeba usunąć, naprawić, by P. Jezus był więcej ze mnie zadowolony ?


C). Pieśń o św. Józefie. Co zrobię dla większego uczczenia św. Józefa ?


D). Krótka gawęda na temat 7 i 8-go Hasła Krucjaty.


E). Pieśń marszowa :


Maszerują chłopcy, maszerują,


Czapka rogatywka, siwy strój.


A po drodze ludzie się dziwują


Skąd się takich zuchów zebrał rój.


Jesteśmy młodzieżą, co lepszych chce dni,


Co ziemi oblicze uzdrowi,


A okrzyk nasz dumny, radośnie on brzmi :


Gotowi, gotowi, gotowi.


(Powtórzyć : Jesteśmy młodzieżą ...).


Maszerują chłopcy itd.


 


Służymy Ojczyźnie a znakiem nam Krzyż.


Pragniemy dać szczęście krajowi.


Nie ugniem się nigdy, lecz zawsze iść wzwyż


Gotowi, gotowi, gotowi.


(Powtórzyć : Służymy Ojczyźnie...).


 


Słowa ks. Fr. Błotnickiego. Melodia w "75 pieśniach marszowych" K. Hławiczki.


 


II. Zbiórka.


A). Pieśń : "Stała Matka Boleściwa" lub podobna.


B). Dlaczego zawsze trzeba mówić prawdę ?


Jak P. Jezusowi miła prawdomówność ? Korzyści płynące z prawdomówności.


C). Jak odprawiamy Drogę Krzyżową i jak uczestniczymy na Gorzkich Żalach ? Co to znaczy III zasada Krucjaty : "Bądź ofiarnym dla P. Jezusa ?".


D). Pieśń : "Płynie Wisła płynie", "Jak to na wojence ładnie".


E). Zabawa. Poczta : Każde z dzieci przybiera nazwę jakiegoś miasta. Pierwsze wstaje i odzywa się " tram - tararam. Tram - tararam ! - Kto jedzie ? pyta reszta. - Poczta. - Skąd ? - Z Krakowa ! - Dokąd ? - Do Katowic ! W tym czasie dzieci, które przybrały nazwy tych miast, zmieniają swe miejsca. Pocztylion stara się zająć jedno z tych miejsc. Kto zostanie bez miejsca, daje fant. Miejsca mogą być siedzące (krzesła) lub stojące (kółka narysowane kredą lub zaznaczone papierem). Wywoływać można tylko te miejscowości, które zostały przez bawiących się obrane.


F). "Któryś za nas cierpiał rany" i modlitwa.


 


Ks. Jan Rąb.


-----


 


Poniższą część wpisu piszę po raz kolejny, ponieważ poprzednia wersja "przypadkowo" nie zapisała się . Cóż, za dziwne zrządzenie losu  ;-)


Zatem powtarzam to, co napisałam przed chwilą, a co zostało skasowane :


 


Otóż, odkryłam, taki oto opis gry nazwanej "grą psychologiczną". Opis pochodzi z książki : "Grupa bawi się i pracuje. Zbiór grupowych gier i ćwiczeń psychologicznych. Na podstawie książki Donny Branders i Howarda Philipsa oraz własnych doświadczeń opracowała Małgorzata Jachimska.". Redakcja : Olga Tokarczuk :


 


Gry ogólnoużytkowe


"Poczta Główna


materiały : papierowe plakaty


cel: integracja grupy, zabawa


przebieg : zabawa jest przeznaczona dla większej liczby uczestników. Uczestnicy dzielą się na pary i nazywają nazwami miast, np. Kraków, Łódź, Londyn, Paryż itp. Powtarzają te nazwy w kręgu (dla lepszego zapamiętania). Pokój zostaje podzielony na 4 sektory odpowiadające poszczególnym miastom (tereny zostają w dowolny sposób oznakowane i ewentualnie podpisane). Osoba prowadząca mówi ; List (pocztówka, telegram) z miasta .... do miasta...... Wtedy uczestnicy reprezentujący te dwa miasta zamieniają się miejscami. Jeśli przesyłką jest list, gracze idą, jeśli pocztówka, przemierzają przestrzeń skokami, jeśli telegram, biegną" (str. 35).


 


W poprzedniej wersji tej części wpisu, która została skasowana (!!!!!), zadałam proste pytanie:


Dlaczego psychologowie piszący tę książkę - "Grupa bawi się i pracuje" - powołali się na zagranicznych psychologów, a nie przytoczyli POLSKIEGO autora, z którego artykułu ewidentnie korzystali ? Chodzi o katolickiego księdza, którego artykuł przytoczyłam na początku mojego dzisiejszego wpisu.


Piszę "psychologowie" (w liczbie mnogiej) - dlatego, że jedna kobieta psycholog podpisała się własnym nazwiskiem jako autorka, a druga absolwentka psychologii podpisała się jako redaktor wspomnianej powyżej książki (Olga Tokarczuk, znana niektórym z lewicowych opowiadań).


 


Odpowiedzmy sobie na pytanie, dlaczego psychologowie (a dotyczy to nie tylko dwóch zacytowanych powyżej kobiet), namiętnie korzystają ze źródeł katolickich, a następnie ukrywają ten fakt przed innymi ? Odpowiedź wydaje się prosta. Spójrzmy jeszcze raz na dostrzeżony tutaj przypadek. Jakie motywy działania przyświecały psychologom, którzy odnieśli się jedynie do innych psychologów w swojej pracy, a całkowicie pominęli katolickie źródło swoich pomysłów ?


Proszę zauważyć, że psychologowie usiłowali oddzielić istotę spotkania młodzieży katolickiej od elementów pobocznych opisu tego spotkania. W psychologii usiłuje się nadać grom i zabawom towarzyskim pierwszorzędne znaczenie, określając je czasem mianem "czynników integrujących, spajających grupę". Do najbardziej dennych idei, usiłuje się w psychologii dokooptować teorię i nadać im status rzekomej naukowości.


Gdy tymczasem w opisie księdza Rąba, gry i zabawy towarzyskie stanowiły jedynie element marginalny. Istotą spotkania katolickiej młodzieży było kształtowanie własnych sumień, rozwój wiary religijnej, a nie sztuczne dbanie o spójność grupy.


 


Ale w zacytowanej książce "Grupa bawi się i pracuje" widoczny jest jeszcze innych mechanizm działania, aktualny w psychologii. Otóż, zawarte w książce gry i zabawy zostały całkowicie pomieszane. I tak, obok zabaw towarzyskich "zapożyczonych" ze źródeł katolickich, znajdują się gry towarzyskie wymyślone przez ludzi zupełnie innego pokroju. Spójrzmy na poniższy przykład :


Gra "Na tamten świat" :


materiały : papier, ołówek


cel : samopoznanie, otwarcie się na innych


przebieg : prowadzący przekazuje grupie instrukcję :


1). narysuj swój grobowiec i napisz na nim epitafium dla siebie (jakie chcesz)


2). napisz elegię, jaką chciałbyś, żeby odczytano na twoim pogrzebie


3). zaplanuj swój pogrzeb, włączając w to muzykę, poczęstunek, listę gości, instrukcję co do kwiatów, trumny itp" (str. 123).


 


Cóż za piękna zabawa !


Trzeba przyznać, że już same tytuły innych "zabaw towarzyskich" jakie zostały umieszczone w tej książce, mówią same za siebie. Oto wybrane tytuły "psychologicznych" zabaw towarzyskich :


- Gra "Zabójca"


- gra "Kłamca"


- gra "Ślepiec" (dosyć znana)


- gra "Anarchia"


- gra "Jestem butem"


- gra "Sterowanie ślepcem"


- gra "Ślepcy"


- gra "Wąż w trawie"


- gra "Czarownica"


- gra "Krzesło elektryczne"


- gra "Morderca"


- gra "Kłębowisko"


- gra "Deformacje"


- gra "Sabotaż"


- gra "Mafia" itp.


 


Ponadto, jak to zwykle bywa, psychologowie próbują wszędzie, gdzie tylko się da, przemycić albo idee wolnomularza S. Freuda albo choćby wspomnieć jego nazwisko, mając zapewne nadzieję, iż w ten sposób oddadzą mu hołd. Podobnie jest i w książce "Grupa bawi się i pracuje", gdzie znalazły się gry zatytułowane : "Freud" czy też "Prawo Murphy'ego".


 


-------


To tyle na dzisiaj.


Mam nadzieję, że dostrzeżone przeze mnie prawidłowości zaciekawią Państwa i zainspirują do dalszej analizy.


 


Kolejny wpis (najprawdopodobniej na temat dalszych rozważań biskupa Totha) za 2 tygodnie.


GODNE POLECENIA !!!!! 2018-06-03

CHCIAŁABYM JESZCZE POLECIĆ PAŃSTWU NIEZWYKLE PIĘKNY WYWIAD Z KSIĘDZEM JANEM ŚLEDZIANOWSKIM W TV TRWAM W PROGRAMIE Z CYKLU "Rozmowy niedokończone".


WYWIAD BYŁ ZATYTUŁOWANY "POLSKIE MATKI PRZYNIOSŁY RZECZPOSPOLITEJ NIEPODLEGŁOŚĆ" i jest dostępny m.in. na serwisie UTUBE.


 


 


Smile


 


 


 


POD ROZWAGĘ 2018-06-03

CHCIAŁABYM ZWRÓCIĆ PAŃSTWA UWAGĘ NA PEWIEN PROBLEM.


OTÓŻ, CORAZ WIĘCEJ GWIAZDEK TELEWIZYJNYCH ANGAŻUJE SIĘ W AKCJĘ PROMOCYJNĄ PROFILAKTYCZNEGO USUWANIA RÓŻNYCH NARZĄDÓW (choć najczęściej chodzi o narządy płciowe) W CELU ZAPOBIEGNIĘCIA CHOROBIE NOWOTWOROWEJ. ZA PRZYCZYNĘ PODAJE SIĘ WYSTĘPOWANIE W RODZINIE PRZYPADKÓW ZACHOROWANIA NA RAKA.


NALEŻY POWIEDZIEĆ SOBIE JASNO, ŻE TAKIE PREWENCYJNE USUWANIE SOBIE RÓŻNYCH ORGANÓW NIE MA WIĘKSZEGO SENSU, CHYBA, ŻE .... STOI ZA TYM JAKIŚ INNY, WYSOCE NAGANNY POWÓD.


BYĆ MOŻE CHODZI O NAKŁANIANIE JAK NAJWIĘKSZEJ LICZBY LUDZI DO PODDAWANIA SIĘ ZABIEGOM MAJĄCYM NA CELU USUNIĘCIE RÓŻNYCH ZDROWYCH (!!!!!!!) NARZĄDÓW, KTÓRE MAJĄ BYĆ NASTĘPNIE UŻYTE DO WSZCZEPIENIA ICH INNYM OSOBOM - NA PRZYKŁAD TAKIM, KTÓRE UBZDURAŁY SOBIE, ŻE CHCĄ ZMIENIĆ PŁEĆ.


CO DO ZABIEGÓW CHIRURGICZNEJ ZMIANY PŁCI - UWAŻAM JE ZA CELOWE OKALECZANIE (NAJCZĘŚCIEJ) MŁODYCH LUDZI, ZA KTÓRE ODPOWIEDZIALNOŚĆ PONOSZĄ TAKŻE CHIRURDZY DOKONUJĄCY TAKIEGO OKALECZENIA, JAK RÓWNIEŻ CI, KTÓRZY WYDAJĄ ZAŚWIADCZENIA O PRZYDATNOŚCI WYKONANIA TAKIEGO ZABIEGU (PSYCHOLOGOWIE, PSYCHIATRZY).


Z MOICH OBSERWACJI WYNIKA, ŻE IDEOLODZY GENDER BAZUJĄ NA MŁODYCH LUDZIACH, KTÓRZY PRZECHODZILI W SWOIM ŻYCIU PRZEZ RÓŻNE PRZYKRE DOŚWIADCZENIA I CZUJĄ SIĘ Z TEGO POWODU NIESZCZĘŚLIWI, A NIE MAJĄ WYSTARCZAJĄCEGO OPARCIA W WIERZE. TRUDNO SIĘ ZATEM DZIWIĆ, ŻE STANOWIĄ ONI ŁAKOMY KĄSEK DLA WSZELKIEJ MAŚCI DEMORALIZATORÓW, KTÓRZY WMAWIAJĄ IM, ŻE PRZYCZYNĄ ICH SMUTKU JEST "życie w innym ciele", A SZCZĘŚCIE MOŻE IM ZAPEWNIĆ JEDYNIE ZMIANA PŁCI ORAZ NIEMORALNE PROWADZENIE SIĘ (nazywając to - ŻYCIEM ZGODNIE Z WŁASNYMI PRAGNIENIAMI CZY COŚ W TYM RODZAJU). CZASEM WMAWIA SIĘ TAKŻE, IŻ PRZYCZYNĄ NIESZCZĘŚĆ MŁODYCH LUDZI JEST WYCHOWANIE W WIERZE KATOLICKIEJ I NAMAWIA SIĘ ICH, BY "podążali swoją własną drogą", LICZĄC PRZY TYM NA NAIWNOŚĆ MŁODYCH I ZAGUBIONYCH W ŚWIECIE LUDZI, KTÓRZY CAŁKOWICIE PODDAJĄ SIĘ OBŁĘDNEJ IDEOLOGII GENDER.


-----


 


MUSZĄ PAŃSTWO PRZYZNAĆ, ŻE USUWANIE ZDROWYCH NARZĄDÓW "BO KIEDYŚ MOGĄ ONE BYĆ CHORE" JEST CAŁKOWICIE ABSURDALNE, A NIEUSTANNE PROMOWANIE TEGO POMYSŁU NA SZEROKĄ SKALĘ WYDAJE SIĘ BYĆ WYSOCE ZASTANAWIAJĄCE.


O MAŁŻEŃSTWIE CHRZEŚCIJAŃSKIM - CZ. 5 2018-06-03

OTO KOLEJNA PORCJA ROZWAŻAŃ BISKUPA TOTHA NA TEMAT MAŁŻEŃSTWA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO.


 


BISKUP TOTH W SWOJEJ KSIĄŻCE POWIADA :


"ROZMAWIAŁA ZE MNĄ KOBIETA OKOŁO LAT 40-TU. Z POCZĄTKU JESZCZE WSTRZYMUJE PŁACZ, ALE CORAZ BARDZIEJ OPANOWUJE JĄ BÓL I W KOŃCU MOWĘ JEJ PRZERYWA PRZECIĄGŁE ŁKANIE.


- JESTEM 20 LAT ZAMĘŻNA, JESTEŚMY KATOLIKAMI, WIELE RAZY WSPÓLNIE SPOWIADALIŚMY SIĘ I KOMUNIKOWALI. MAM 4 DZIECI, NAJSTARSZE MA LAT 16, NAJMŁODSZE 6. W CIĄGU 17-TU LAT BYŁAM BARDZO SZCZĘŚLIWA Z MĘŻEM. PRZED 3-MA LATY STANĘŁA NA JEGO DRODZE PEWNA PANNA, JEGO KASJERKA Z BIURA; OD TEGO CZASU JAKBY GO KTO ODMIENIŁ. STAŁ SIĘ SZORSTKI, NERWOWY, ZANIEDBUJE RODZINĘ, WIECZORAMI RZADKO KIEDY BYWA W DOMU. DŁUGI CZAS CIERPIAŁAM NIE ZE WZGLĘDU NA SIEBIE, TYLKO DLA DZIECI. BÓG TYLKO WIE, ILE PŁAKAŁAM I CIERPIAŁAM PRZEZ TEN CZAS - ALE DALEJ JUŻ TEGO NIE WYTRZYMAM. W TYCH DNIACH DOWIEDZIAŁAM SIĘ CAŁEJ PRAWDY, ON TEŻ MI SIĘ PRZYZNAŁ. BYŁ BARDZO WZRUSZONY I PRZYRZEKAŁ POPRAWĘ - ALE NIE MOGĘ TEGO ZNIEŚĆ : rozwiodę się z nim !


POPŁYNĘŁY RZĘSISTE ŁZY BIEDNEJ KOBIETY.


CZY MOŻE KTO ZAPRZECZYĆ, ŻE TA KOBIETA NIE JEST RZECZYWIŚCIE BIEDNA; NIE UZNAĆ, ŻE ŻYCIE OBARCZYŁO JĄ CIĘŻKIM KRZYŻEM ? POMIMO TO WSZYSTKO MAM JĄ PRZEKONAĆ, ŻEBY SIĘ NIE ROZWODZIŁA, MAM JĄ NAMÓWIĆ NA NAJWIĘKSZĄ OFIARĘ, JAKIEJ TYLKO MOŻE BÓG ŻĄDAĆ OD CZŁOWIEKA NA ZIEMI, ALE MUSZĘ JĄ PRZEKONAĆ, BO NIE MA LEPSZEGO SPOSOBU ROZWIĄZANIA !


- TAK PANI SIĘ ROZWIEDZIE.... W PODOBNYCH PRZYPADKACH I KOŚCIÓŁ POZWALA NA SEPARACJĘ TAK ZWANĄ "OD STOŁU I ŁOŻA", CZYLI ZWALNIA OD OBOWIĄZKU PRZYSIĘGI, KTÓRĄ MAŁŻONKOWIE SKŁADALI W CZASIE ŚLUBU, ŻE DO ŚMIERCI POZOSTANĄ Z SOBĄ. TAKĄ SEPARACJĘ MOŻE PANI OTRZYMAĆ - NATURALNIE, ŻE NOWE MAŁŻEŃSTWO JEST WYKLUCZONE !


- ANI MI SIĘ ŚNI ! MAM JUŻ TEGO DOŚĆ ! ZA NIC W ŚWIECIE NIE WYSZŁABYM ZA MĄŻ PO RAZ DRUGI !


- JEDNAK RADZĘ PANI ZASTANOWIĆ SIĘ NAD TYM, CO ZAMIERZA ZROBIĆ I ZDAĆ SOBIE SPRAWĘ ZE WSZYSTKICH MOŻLIWYCH NASTĘPSTW. PRZEDE WSZYSTKIM NIECH PANI MYŚLI O SWOJEJ DUSZY. WPRAWDZIE TERAZ JEST PANI PRZEKONANA, ANI NA CHWILĘ NIE WĄTPI, ŻE MOŻE BYĆ INACZEJ, ŻE POTRAFI ŻYĆ WSTRZEMIĘŹLIWIE, DO CZEGO BĘDZIE ZOBOWIĄZANA ŻYJĄC Z DALA OD MĘŻA, ALE PROSZĘ NIE ZAPOMINAĆ, ŻE TO SPRAWA BARDZO TRUDNA ! BĘDZIE PANI NARAŻONA NA ROZMAITE POKUSY : "JESTEŚ MŁODA, A TAK NIE POTRAFISZ WYKORZYSTAĆ ŻYCIA". CZY ZDOŁA PANI OPRZEĆ SIĘ TEGO RODZAJU POKUSOM ?


- BĘDĘ SIĘ CZĘSTO SPOWIADAĆ I KOMUNIKOWAĆ, SĄDZĘ, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.


- OWSZEM. W TEN SPOSÓB MOŻE PANI W PORZĄDKU TRZYMAĆ SWOJĄ DUSZĘ. ALE CZY PANI POMYŚLAŁA, CO SIĘ STANIE Z DUSZĄ MĘŻA ?


- ON MNIE JUŻ NIC NIE OBCHODZI. ZOSTAWIŁ MNIE I WIADOMO, ŻE POSZEDŁ NA BEZDROŻA GRZECHU.


TAK, ALE JEŻELIBY MU PANI PRZEBACZYŁA I ZAPOMNIAŁA O TYM, CO BYŁO, Z PEWNOŚCIĄ POPRAWIŁBY SIĘ; A JEŚLI SIĘ ROZSTANIECIE, ZOSTAWI GO PANI W PRZEPAŚCI, W KTÓREJ MOŻE ZGINĄĆ. PANI MÓWIŁA, ŻE MĄŻ DAWNIEJ BYŁ RELIGIJNY. TO WIELE ZNACZY. PRAWDA ... UPADŁ, ALE JEŚLI POPROSI O PRZEBACZENIE....


- PROSZĘ KSIĘDZA - CZY MOŻNA ZAPOMNIEĆ TEGO RODZAJU SPRAWĘ ?....


- NATURALNIE, ŻE NIE. NIE ZAWSZE UDAJE SIĘ WYMAZAĆ Z PAMIĘCI I ZAPANOWAĆ NAD UCZUCIAMI, ALE MOŻNA MIEĆ INTENCJĘ WYBACZANIA I CHCIEĆ ZAPOMNIEĆ O PRZYKROŚCIACH ! MOŻNA ODPUŚCIĆ WINY SWEMU BLIŹNIEMU. JESZCZE NIE WSPOMNIAŁEM O NAJWIĘKSZEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI, O LOSIE DZIECI, KTÓRYCH WYCHOWANIE BĘDZIE UTRUDNIONE, JEŚLI SIĘ ROZEJDZIECIE.


- TAK, ZASTANAWIAŁAM SIĘ NAD TYM. TYLKO ZE WZGLĘDU NA DZIECI CIERPIAŁAM DOTĄD.


- ZROBI TO PANI DLA NICH I W PRZYSZŁOŚCI ! BO Z PEWNOŚCIĄ NIE ZECHCE OSIEROCIĆ ICH JUŻ ZA ŻYCIA. PANI NIE POZWOLI ROZSYPAĆ SIĘ IDEAŁOM ICH MŁODZIEŃCZYCH DUSZ. NIE POZWOLI PANI, ŻEBY ICH SPOTKAŁA TRAGEDIA, JAKA SPOTYKA DZIECI ROZWIEDZIONYCH MAŁŻONKÓW, ŻEBY ZDZICZAŁY MORALNIE.


 


CZUJĘ, ŻE NIEKTÓRZY Z WAS CHCIELIBY STANĄĆ PO STRONIE KOBIETY, O KTÓREJ MÓWIĘ I ZAPYTAĆ : - NIE ROZUMIEM, DLACZEGO TAKA NIESZCZĘŚLIWA I NIEWINNA ISTOTA NIE MOŻE PONOWNIE WYJŚĆ ZA MĄŻ ? PIERWSZE MAŁŻEŃSTWO SIĘ NIE UDAŁO, NIE BYŁA W NIM SZCZĘŚLIWA. DLACZEGO NIE MOŻE WYJŚĆ ZA KOGOŚ INNEGO ? CZY NIE MA PRAWA DO SZCZĘŚCIA ?


CZŁOWIEK CZĘSTO SŁYSZY TEGO RODZAJU ZARZUTY. WIELU NAWET NIE ZDAJE SOBIE SPRAWY, JAK SPRZECZNE Z CHRZEŚCIJAŃSTWEM JEST TEGO RODZAJU POWIEDZENIE. OWSZEM, CHRZEŚCIJANIN MA PRAWO DO SZCZĘŚCIA, ALE POWINIEN IŚĆ PO NIE ZGODNIE Z WOLĄ BOŻĄ, A NIE SPRZECIWIAĆ SIĘ JEJ. WOLA BOŻA W TYM WYPADKU, JAK I WE WSZYSTKICH INNYCH - JEST ZGODNA Z INTERESAMI SPOŁECZEŃSTWA I Z DOBREM OGÓŁU. INTERES SPOŁECZNY I DOBRO OGÓŁU GÓRUJE PONAD SZCZĘŚCIEM JEDNOSTKI, JEJ INTERESÓW I CIERPIEŃ.


- "CO MNIE OBCHODZI INTERES OGÓŁU ? - MÓWIĄ ROZGORYCZENI - TROSZCZĘ SIĘ O WŁASNE SPRAWY !"


- ŹLE MÓWICIE, BRACIA ! CZY W CZASIE WOJNY DLA DOBRA OJCZYZNY NIE MUSI IŚĆ NA FRONT KAŻDY ZDOLNY DO SŁUŻBY MĘŻCZYZNA ? CZY WTENCZAS WOLNO WYMAWIAĆ SIĘ : "CO MNIE OBCHODZI INTERES NARODU ? UCIEKNĘ Z FRONTU !". TAK SAMO NIE WOLNO MÓWIĆ : CO MNIE OBCHODZĄ SPRAWY OGÓŁU, UCIEKNĘ Z FRONTU ŻYCIA RODZINNEGO !


NIESTETY SĄ TACY, KTÓRZY UCIEKAJĄ. SĄ TACY, KTÓRZY NIE PRZESTRZEGAJĄ POZYTYWNEGO PRAWA BOŻEGO I ZAWIERAJĄ NOWE MAŁŻEŃSTWO W CZASIE TRWANIA PIERWSZEGO.


CZY WIECIE, JAKIE SĄ TEGO NASTĘPSTWA ? POGLĄDY TEGO RODZAJU : "NIESŁYCHANE, CO TEN KOŚCIÓŁ KATOLICKI WYRABIA ! BYŁEM U SPOWIEDZI I KSIĄDZ NIE DAŁ MI ROZGRZESZENIA ! CHRYSTUS NIE UCZYŁ TEGO RODZAJU OKRUCIEŃSTW ! ON ODPUŚCIŁ GRZECHY NAWET WIAROŁOMNEJ NIEWIEŚCIE ....GDZIE TU MIŁOŚĆ CHRYSTUSA ?"....


W TEN SPOSÓB MÓWI Z OBURZENIEM DO MNIE PEWNA PANI I LEDWIE DOPUSZCZA MNIE DO GŁOSU.


 - PROSZĘ PANI, "NIE DOSTAĆ ROZGRZESZENIA", TO STRASZNA RZECZ, I TAK WIELKA KARA, ŻE KAŻDY SPOWIEDNIK STOSUJE JĄ TYLKO W RAZIE OSTATECZNOŚCI. JEŚLI PANI NIE DOSTAŁA ROZGRZESZENIA, TO Z PEWNOŚCIĄ MUSIAŁA BYĆ WAŻNA PRZYCZYNA.....


- JAKA PRZYCZYNA ? SPOWIADAŁAM SIĘ, ŻE PORZUCIŁAM MĘŻA I ŻYJĘ Z DRUGIM.


- OTÓŻ, WIDZI PANI, ŻE NIESŁUSZNIE OBURZA SIĘ NA SPOWIEDNIKA. ŻADEN NA ŚWIECIE SPOWIEDNIK NIE MÓGŁBY PANI ROZGRZESZYĆ.


- DLACZEGO ? A JEŚLI ŻAŁUJĘ ZA GRZECHY ? CZY CHRYSTUS NIE ROZGRZESZYŁ WIAROŁOMNEJ NIEWIASTY ?


- PANI JUŻ PO RAZ DRUGI POWOŁUJE SIĘ NA TĘ GRZESZNĄ NIEWIASTĘ ! JEŚLIBY PANI ZNAŁA TĘ HISTORIĘ Z PISMA ŚWIĘTEGO, TO PRZEKONAŁABY SIĘ, ŻE WYPADEK TEN WCALE NIE PRZEMAWIA ZA PANIĄ. CZY PANI WIE, CO POWIEDZIAŁ CHRYSTUS ODPUSZCZAJĄC JEJ GRZECHY ? "IDŹ, A WIĘCEJ NIE GRZESZ". UPADŁAŚ, BYŁAŚ SŁABA, ALE PRZYRZEKASZ, ŻE WIĘCEJ TEGO NIE BĘDZIESZ CZYNIĆ. A PANI NIE MOŻE PRZYRZEKAĆ POPRAWY, DLATEGO NIE MOŻE OTRZYMAĆ ROZGRZESZENIA. NIE TYLKO KAPŁAN, ALE NAWET CHRYSTUS NIE MÓGŁBY PANI ROZGRZESZYĆ - BO PANI ŻYJE Z MĘŻCZYZNĄ, KTÓRY WEDŁUG CHRYSTUSA NIE JEST MĘŻEM PANI I WASZE POŻYCIE JEST NIEUSTANNYM GRZECHEM CIĘŻKIM. PROSZĘ SAMEJ OSĄDZIĆ, JAK MOŻE OTRZYMAĆ ROZGRZESZENIE TEN, KTO MÓWI : CZĘSTO GRZESZYŁAM I PROSZĘ O ODPUSZCZENIE, ALE I DALEJ BĘDĘ W TEN SPOSÓB ŻYĆ ....


- NIE MOŻNA MÓWIĆ W TEN SPOSÓB. SKĄD KSIĄDZ WIE TAK NA PEWNO, ŻE I WEDŁUG CHRYSTUSA NIE JEST ON MOIM MĘŻEM ?


- SKĄD ? OD SAMEGO CHRYSTUSA. NIECH PANI BĘDZIE TAK ŁASKAWA, POWRÓCIWSZY DO DOMU, PRZECZYTAĆ SOBIE W CZWARTYM ROZDZIALE EWANGELII ŚW. JANA ROZMOWĘ CHRYSTUSA Z NIEWIASTĄ SAMARYTAŃSKĄ PRZY STUDNI JAKUBOWEJ. KOBIETA TA ŻYŁA JUŻ Z SZÓSTYM MĘŻCZYZNĄ. RZEKŁ JEJ JEZUS : "IDŹ, ZAWOŁAJ MĘŻA TWEGO, A PRZYJDŹ TU. ODPOWIEDZIAŁA NIEWIASTA : NIE MAM MĘŻA. RZEKŁ JEJ JEZUS : DOBRZEŚ POWIEDZIAŁA, ŻE NIE MASZ MĘŻA. BO PIĘCIU MĘŻÓW MIAŁAŚ, A TEN KTÓREGO TERAZ MASZ, NIE JEST TWOIM MĘŻEM" (JAN 4, 16 - 18).


TU MOJA ZNAJOMA CHWILĘ JAKBY SIĘ ZASTANAWIAŁA I UZNAŁA SWÓJ BŁĄD. SPOJRZAŁA NIEPEWNIE PRZED SIEBIE I PO CICHU ZAPYTAŁA SIĘ :


- WIĘC CO MAM ROBIĆ ?CZY MAM ZOSTAWIĆ DRUGIEGO MĘŻA ?....


- ZNALAZŁA PANI JEDYNY SPOSÓB ROZWIĄZANIA SPRAWY.


- NIE, TO WYKLUCZONE - ZAWOŁAŁA STANOWCZO - JUŻ 10 LAT ŻYJEMY RAZEM. TO NIEMOŻLIWE ! CHCĘ SIĘ WYSPOWIADAĆ ! CZY NIE MOŻNA ?


- NIE, NIE MOŻNA !


- TO OKRUCIEŃSTWO ! KOŚCIÓŁ KATOLICKI ZGINIE, JEŚLI TAK BĘDZIE SIĘ UPIERAŁ PRZY SWOICH NIEUBŁAGANYCH ZASADACH. JESTEM GOTOWA PORZUCIĆ KOŚCIÓŁ.


- DLACZEGO PANI CHCE PORZUCIĆ WIARĘ ? CZY DLATEGO, ŻE KOŚCIÓŁ TAK SUMIENNIE PRZESTRZEGA PRAW CHRYSTUSOWYCH ? CZY UPÓR PANI NIE JEST PODOBNY DO UPORU MAŁEGO STUDENTA, KTÓRY W ZŁOŚCI POWIEDZIAŁ DO SWEGO SUROWEGO NAUCZYCIELA : 'TERAZ NA ZŁOŚĆ PANU NIE UWIERZĘ, ŻE DWA A DWA TO CZTERY !" ? PRAWDA, ŻE Z POWODU ZASAD KOŚCIOŁA CIERPI DUŻO LUDZI, ALE NIE TO JEST RZECZĄ GŁÓWNĄ, CZY PEWNA ZASADA JEST TWARDA, CZY NIE.


- TYLKO CO ?


- TO, CZY TA ZASADA JEST PRAWDZIWA I SŁUSZNA ! CZY JEJ ZACHOWANIE JEST ROZKAZEM BOŻYM, CZY JEST KONIECZNYM FUNDAMENTEM ŻYCIA SPOŁECZNEGO, CZY JEST WARUNKIEM ROZWOJU ŻYCIA KULTURALNEGO I PODSTAWĄ DOBRA OGÓŁU ? JEŻELI TAK, A ODNOSI SIĘ TO DO NIEROZERWALNOŚCI MAŁŻEŃSTWA, W TAKIM RAZIE TRZEBA WYTRWAĆ PRZY TEJ ZASADZIE, CHOĆBY SPOWODOWAŁA BÓL I TRAGEDIĘ JEDNOSTEK.


TU KOBIETA WSTAJE I ODCHODZI NADĄSANA, MÓWIĄC, ŻE NAPRAWDĘ PORZUCI WIARĘ. KOŚCIÓŁ SPOGLĄDA ZA NIĄ SMUTNO, JAK CHRYSTUS PATRZYŁ ZA OPUSZCZAJĄCYMI GO UCZNIAMI (JAN 6, 67), ALE W TYM WYPADKU KOŚCIÓŁ TAK SAMO NIE MOŻE UJĄĆ ANI JEDNEJ LITERY Z PRAWA, JAK CHRYSTUS NIE COFNĄŁ ANI JEDNEGO SŁOWA " (STR. 109 - 113).


 


TEN OBSZERNY CYTAT POCHODZI Z KSIĄŻKI T. TOTHA, "O MAŁŻEŃSTWIE CHRZEŚCIJAŃSKIM", WYDANEJ W KRAKOWIE, W 1936 ROKU.


 


ZDECYDOWAŁAM SIĘ PRZYBLIŻYĆ PAŃSTWU TEN FRAGMENT Z PRZEDWOJENNEJ KSIĄŻKI, ZE WZGLĘDU NA WIELE MĄDRYCH MYŚLI W NIM ZAWARTYCH. CZY DZISIEJSI KAPŁANI RÓWNIE STANOWCZO, ALE I ROZWAŻNIE POTRAFILIBY ROZMAWIAĆ Z LUDŹMI ZNAJDUJĄCYMI SIĘ W KŁOPOTLIWEJ SYTUACJI ? A MOŻE MAJĄC DO CZYNIENIA Z UPARTOŚCIĄ LUDZKĄ, BYLIBY SKŁONNI POZBYWAĆ SIĘ PROBLEMU I ODSYŁAĆ DANEGO ROZMÓWCĘ DO FACHOWEGO DEMORALIZATORA, CZYLI PSYCHOLOGA LUB PSYCHOTERAPEUTY ?


CZY OBECNE STUDIA TEOLOGICZNE UCZĄ ROZUMIENIA LUDZKICH ZACHOWAŃ OPARTEGO NA BIBLII, A NIE NA BZDURNYCH TEORIACH, NIERZADKO WYMYŚLANYCH PRZEZ SKRAJNYCH DEPRAWATORÓW ?


CZY PRZECIĘTNY DUCHOWNY, ALE I SIOSTRA ZAKONNA NAKŁANIANI SĄ DO SAMODZIELNEJ PRACY OGNISKUJĄCEJ WOKÓŁ APOLOGETYKI ?


 


I WRESZCIE, CZY NAUCZAĆ O TEOLOGII NIE POWINNO SIĘ RACZEJ NA PODSTAWIE PRZEDWOJENNYCH KSIĄŻEK NIŻ NA BAZIE AKTUALNYCH PODRĘCZNIKÓW ?


 


 


---------


KOLEJNY WPIS ZA 2 TYGODNIE.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]